poniedziałek, 20 września 2010

Falubaz Zielona Góra - Unia Leszno 39:51

Odbył się wczoraj pierwszy finałowy mecz Ekstraligi żużlowej, w którym Falubaz Zielona Góra uległ na własnym torze Unii Leszno. Oglądałem mecz i z całym szacunkiem dla drużyny z Zielonej Góry - myślę że powoli ona się wypala. To, że dotarli w tym roku do finału zawdzięczają w dużej mierze szczęściu, które im dopisywało w fazie play-off. Oczywiście szczęście sprzyja lepszym, ale czy na pewno? Z Dobruckiego już nie będzie zawodnika, tak samo z Protasiewicza, który z sezonu na sezon spisuje się coraz gorzej w lidze, poza Dudkiem juniorów nie widać. jedyną szansą na istnienie w lidze Falubazu będzie zakup na przyszły sezona bardziej wartościowych zawodników. Co innego Unia Leszno, która praktycznie mistrzostwo ma zapewnione. W tym roku na tą drużynę nie ma mocnych.
sportowefakty.pl
Unia Leszno wygrała w niedzielę w Zielonej Górze w finale Speedway Ekstraligi z miejscowym Falubazem 51:39 i jest o krok od tytułu Drużynowego Mistrza Polski. Jeźdźcy spod znaku Myszki Miki prawdopodobnie będą musieli się zadowolić srebrnym medalem, co i tak jest dla nich bardzo dużym sukcesem.
Piotr Żyto (trener Falubazu Zielona Góra): Zawody inne niż w rundzie zasadniczej, tor inny, a wynik ten sam. Mecz był ładny, były mijanki, a punktów nie ma. Wychodzi na moje. Jeśli ma być wynik, musimy jechać na trochę cięższym torze. Tak się nie stało. Unia wygrała, bo była lepszą drużyną. Gratulacje dla nich. Jeszcze jest rewanż w Lesznie. Myślę, że tam postaramy się powalczyć dla naszych kibiców, którzy są najwspanialsi na świecie. Nigdzie nie widziałem, żeby po meczu cały stadion został i jeszcze nam dziękował. Wielki szacunek!

Roman Jankowski (trener Unii Leszno): Myślę, że zaliczka z Zielonej Góry wystarczy nam do złotego medalu. Zrobimy wszystko, aby w Lesznie również wygrać. Damian Baliński był w niedzielę zupełnie innym zawodnikiem niż w sobotę. Finał Indywidualnych Mistrzostw Polski to inna impreza niż ligowy mecz.

Greg Hancock (Falubaz Zielona Góra): Myślę, że porażka z tak silnym zespołem, jak Unia Leszno nie może być zaskoczeniem dla nikogo. Początek sezonu był dla nas straszny, ale doszliśmy do siebie i awansowaliśmy aż do finału. Jeśli chodzi o mnie, to cały czas pracuję nad sobą, staram się być za każdym razem lepszy. To wstyd, że przegraliśmy na swoim torze, ale leszczynianie mają naprawdę niesamowicie udany sezon i z niecierpliwością czekam na rewanż.

Leigh Adams (Unia Leszno): Oczywiście jesteśmy zachwyceni wynikiem, ale to dopiero połowa drogi. Przed nami wciąż dużo pracy. Tor był przygotowany bardzo dobrze. Przez cały wieczór dawaliśmy z siebie wszystko. Za tydzień mecz w Lesznie. Jesteśmy bardzo zmotywowani by wygrać. To będzie mój ostatni występ w spotkaniu ligowym w Ekstralidze. Mieliśmy bardzo udany sezon i mam nadzieję, że zakończymy go sukcesem.

Piotr Protasiewicz (Falubaz Zielona Góra): Unia Leszno była po prostu za mocna dla nas. Z przekroju całego sezonu są drużyną lepszą. Trzeba oddać im honor i pogratulować, bo zasłużenie wygrali. Są na chwilę obecną lepsi od nas i nie ma co się za bardzo nad tym rozwodzić i tłumaczyć. Wiadomo, że nie spakujemy się teraz i nie wyślemy do Leszna samych juniorów świeżo po licencji. Podziękowanie należy się przede wszystkim naszym kibicom. My może będziemy srebrnymi medalistami, ale nasi kibice są złotymi. Jestem dumny i szczęśliwy, że mogę dla nich jeździć, bo są najlepsi w Polsce, a nawet na świecie.

Damian Baliński (Unia Leszno): Po sobotnim finale IMP, wielkim marzeniem był tak dobry występ w niedzielę. Przywiozłem inne motocykle, bo w sobotę zupełnie nie pasowało. Zagrało i bardzo się cieszę, że dowoziłem cenne punkty. To jest ważne, żeby wszyscy punktowali dobrze, na równym poziomie. Wtedy można osiągać dobre wyniki. Udało nam się wywalczyć fajny rezultat i teraz ze spokojem możemy się przygotowywać do meczu rewanżowego. Myślę, że powalczymy o złoto.

Andrzej Huszcza (drugi trener Falubazu Zielona Góra): Przegraliśmy. Chciałbym, żeby ten nasz wynik był bliższy remisu, bo wtedy do Leszna moglibyśmy jechać bardziej zadowoleni. Cieszymy się, że mamy zagwarantowane srebro, chociaż srebro to ma też Unia Leszno. Nie chodzi jednak o to, bo w dwumeczu trzeba być lepszym. Szanse są marne, ale zawsze jakieś są. Nieraz się wygrywało na wyjeździe. Wydaje mi się, że jeśli wszystko będzie dobrze, można tam powalczyć.

Sławomir Kryjom (dyrektor sportowy Unii Leszno): Były to zupełnie inne zawody niż w rundzie zasadniczej. Wtedy od samego początku prowadziliśmy bardzo wysoko. Teraz był trochę inny scenariusz. Zielonogórzanom odjechaliśmy dopiero po dziesiątym biegu. Niezmiernie się z tego cieszymy, ponieważ myślę, że zrobiliśmy wielki krok ku mistrzostwu Polski. Mam nadzieję, że za tydzień w Lesznie również sobie poradzimy. Moim zdaniem w czternastym wyścigu Damian Baliński został ewidentnie podcięty przez Fredrika Lindgrena, a więc wykluczenie Szweda jak najbardziej słuszne.

niedziela, 19 września 2010

Pudzian i KSW

Sobota wieczór. KSW 14. Choć nie przepadam z tym sportem to z braku jakiegokolwiek zajęcia postanowiłem spędzić wieczór przed telewizorem i obejrzeć szczególnie walkę Mariusza Pudzianowskiego z Panem Butterbean'em. O ile Pudzian zawsze wzbudzał u mnie szacunek kiedy był naszym narodowym siłaczem, o tyle kiedy zaczął się bić stracił dla mnie jakąkolwiek sportową wartość. Widać, że przeciwnicy są tak dobierani, aby Mariusz poradził sobie z nimi w pirwszej rundzie zmasowanym atakiem na oślep, bo jaki styl prezentuje Pudzian? Jakie walki uprawiał wcześniej? Uliczne modrobicie? Bo taki obecnie prezentuje styl walki jeżeli można to nazwać walką:) hurrrrra na przeciwnika może się uda. Fakt, na razie się udaje, ale kiedy Pudzian trafi na jakiegoś średniaka to postawie każde pieniądze że nie poradzi sobie w ringu. Dlatego też nie rozumie zachwytu Pudzianem.
sportowefakty.pl:
Mariusz Pudzianowski wygrał poprzez techniczny nokaut z Ericiem Eschem, lepiej znanym jako Butterbean, podczas czternastej Konfrontacji Sztuk Walki. To była czwarta walka Pudziana w MMA. Do tej pory zanotował trzy wygrane i jedną porażkę.
Show rozpoczął Eric Esch. Pewnie, lecz ociężale, w rytm piosenki "Sweet home Alabama" kroczył w stronę ringu. Mariusza do boju zagrzewał, jak zwykle, jego brat Krystian. Po wejściu do ringu odśpiewany został hymn Stanów Zjednoczonych. Polski hymn został puszczony z taśmy.
Sama walka trwała zaledwie minutę i dwadzieścia sekund. Butterbean początkowo ostudził zapędy Pudziana silnymi lewymi sierpami. Mariusz jednak spokojnie przeczekał krótki atak rywala, po czym obalił przeciwnika. Pudzianowski, niczym w transie, obijał głowę Amerykanina. Butterbean był bezradny. Nie bronił się i sędzia musiał przerwać walkę.
Po walce Mariusz podziękował swoim trenerom i zapowiedział tygodniową przerwę po której wznowi treningi.
 

piątek, 17 września 2010

Juventus - Lech 3:3

Tak narzekałem na polskie drużyny i polską piłkę, a tu proszę Lech remisuje w Turynie z Juventusem 3:3. Nie do wiary. Prowadził nawet 2:0. Zwracam honor przynajmniej Lechowi.

Na początku spotkania wydawało się, że mecz przebiegnie tak jak powinien wyglądać w teorii. Od pierwszych minut Juventus Turyn dominował na boisku i raz po raz znajdował się pod polem karnym lechitów. Poznaniacy przetrwali jednak napór gospodarzy i w 13. minucie przeprowadzili pierwszy kontratak, który zakończył się wywalczonym rzutem karnym. W szesnastkę wbiegał Sławomir Peszko, a interwniujący Felipe Melo nie trafił w piłkę i dzisiejszy arbiter nie miał innego wyjścia jak podyktowanie jedenastki dla podopiecznych Jacka Zielińskiego. Do futbolówki podszedł Rudnevs, któy zmylił bramkarza i pewnym uderzeniem w lewy narożnik bramki skierował piłkę do siatki rywala. Jeżeli ktoś myślał, że jest to wynik wymarzony to musiał przecierać oczy ze zdumienia, gdy w 30. minucie "Stara Dama" straciła drugą bramkę. Po ogromnym zamieszaniu w polu karnym Łotysz wpisał się drugi raz na listę strzelców i doprowadził polskich kibiców do euforii. Gdy wydawało się, że mistrzowie Polski na przerwę zejdą z wymarzonym wręcz wynikiem, bramkę kontaktową zdobył Juventus. Po zagraniu z rzutu wolnego najprzytomniej w polu karnym zachował się Giorgio Chiellini i tym samym ucieszył włoską publikę zgromadzoną na Stadio Olimpico.

Druga połowa nie zwiastowała niestety niczego dobrego dla ekipy "Kolejorza" ponownie po stałym fragmencie gry niepewność obrońców, a także Krzysztofa Kotorowskiego wykorzystał ponownie Chiellini. W tym momencie spotkanie rozpoczęło się od nowa, jednakże Lech nie prezentował się już tak dobrze jak w pierwszej części gry. Juventus Turyn ciągle dążył do zdobycia trzeciego gola i udało mu się to w 68. minucie za sprawą żywej legendy włoskiego zespołu - Alessandro Del Piero. Napastnik gospodarzy ujrzał lekko wysuniętego bramkarza Lecha i zdecydował się na strzał z dystansu. Posyłając piłkę mocnym uderzeniem z około 30 metrów nie dał większych szans Kotorowskiemu. Jacek Zieliński nie mając już nic do stracenia dokonał zmian przez co na boisku było aż trzech nominalnych napastników. Ryzyko się jednak opłaciło. Gdy kibice gości świętowali już zwycięstwo swojej drużyny na strzał z dosyć sporej odległości zdecydował się Artjoms Rudnevs po którym piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i ostatecznie zatrzepotała w siatce Manningera.Łotysz tym samym popisał się hat-trickiem i z pewnością jego występ nie umknie skautom europejskich klubów.

Juventus Turyn zremisował przed własną publicznością z Lechem Poznań 3:3. Ten wynik z pewnością cieszy wszystkich fanów piłki nożnej w całej Polsce, ponieważ rzadko kiedy zdarza się, aby nasza drużyna mogła stoczyć tak zacięte boje z renomowanym klubem zagranicznym. Można się pokusić nawet o stwierdzenie, że Lech może odczuwać pewien niedosyt, ponieważ przez proste błędy w ustawieniu defensywnym stracił dwie bramki. Gdyby do nich nie doszło to kto wie, czy "Kolejorz" nie wywiózł by z Turynu Kompletu punktów.

Nie ma jednak co narzekać, a jedynie oczekiwać kolejnych spotkań poznaniaków w Lidze Eurpejskiej. A kolejny mecz będzie miał miejsce już 30 września na nowym obiekcie przy ulicy Bułgarskiej. Atmosfera będzie z pewnością znakomita, oby tylko piłkarze zdołali dorównać kibicom.

Juventus Turyn - Lech Poznań 3:3 (1:2)
0:1 Rudnevs (k) 14'
0:2 Rudnevs 30'
1:2 Chiellini 45'
2:2 Chiellini 50'
3:2 Del Piero 68'
3:3 Rudnevs 90+2'


Żółte kartki: Sissoko - Arboleda, Peszko, Krivets, Wojtkowiak
Widzów: 10.837 (1.537 fanów Lecha Poznań)
Sędzia: Vladislav Bezborodov (Rosja) Juventus: Alexander Manninger - Zdenek Grygera, Nicola Legrottaglie, Giorgo Chiellini, Paolo De Ceglie (45. Marco Motta) - Davide Lanzafame (Simone Pepe), Mohammed Sissoko, Felipe Melo, Milos Krasić - Alessandro Del Piero, Vincenzo Iaquinta (78. Claudio Marchisio)
Lech: Krzysztof Kotorowski - Grzegorz Wojtkowiak, Ivan Djurdjević, Manuel Arboleda, Luis Henriquez - Marcin Kikut, Sergei Krivets, Dimitrije Injac, Sławomir Peszko - Semir Stilic - Artjoms Rudnevs

Źródło: Własne/lechpoznan.pl

środa, 15 września 2010

Ranking FIFA - Polska najgorzej w historii

Co tu dużo się rozpisywać. Polska piłka tak jak pisałem wcześniej faktycznie sięgnęła dna! 66 miejsce w rankingu to najgorsze miejsce w historii polskiej piłki nożnej. Do tej pory najgorsze miejsce polskiej reprezentacji to 61, ale to było w 1998 teraz mamy lepszych artystów. Bez komentarza!!!!

wtorek, 14 września 2010

LIGA MISTRZÓW

No i rusza najlepsza liga piłkarska na świecie. Liga Mistrzów. Choć ciągle bez polskich drużyn i pewnie długo jeszcze nie. Poziom polskiej piłki nożnej naprawdę sięgnął już chyba dna. Ale wracając do Ligi Mistrzów - uwielbiam jak i wielu polskich kibiców oglądać mecze drużyn bioroących udział w LM. Naprawdę jest na co popatrzeć. Tym piłkarzą naprawdę się chce i naprawdę zależy im na wyniku. No za takie pieniądze podejrzewam, że mi też by się chciało no i pewnie nie jednemu z Was też:). Zawsze po pierwszych meczach grupowych wybieram sobie drużynę, której będę kibicował i traktował jak naszą narodową reprezentację. No może nie do końca, bo stosunek do reprezentacji piłki nożnej mam praktycznie taki jak do PZPN. Poniżej analiza grup za sport24.pl

Inter po znakomitym poprzednim sezonie, w tym nie prezentuje się już tak dobrze. Stracili Jose Mourinho, przyszedł Rafa Benitez, ale to chyba nie do końca jest to. Mediolańczycy ulegli w Superpucharze Europy Atletico Madryt, w lidze po dwóch kolejkach z 4 punktami są na 6. miejscu. Ich rywal w tym sezonie w lidze radzi sobie bardzo dobrze. Nie przegrali jeszcze ani jednego spotkania i dzięki temu plasują się na 3. miejscu. W ekipie gospodarzy wszyscy piłkarze są gotowi do gry. Benitez nie ma takiego komfortu - na pewno nie zagra Motta, Suazo oraz Stankovic, a niepewni występu są Maicon i Chivu. Twente z włoskimi ekipami grało dotychczas czterokrotnie. Bilans jest korzystny - dwie wygrane oraz po jednym remisie i porażce. Włochom o wiele gorzej idzie w starciach z holenderskimi rywalami - zaledwie dwie wygrane w 10 spotkaniach.

W drugim meczu tej grupy wracający po latach do europejskiej czołówki Werder Brema zmierzy się z debiutantem LM - Tottenhamem Hotspur. Gospodarze na razie w Bundeslidze znajdują się na odległym 10. miejscu. W ostatniej kolejce udało im się bezbramkowo zremisować z Bayernem na Allianz Arena. Londyńczy w Premiership plasują się o jedno oczko niżej.  W kadrze gospodarzy znajduje się niedawny debiutant w polskiej kadrze - Sebastian Boenisch, który ma szansę wybiec dzisiejszego wieczora w podstawowym składzie. Wśród gości nie zobaczymy Jermain'a Defoe, a niepewny występu jest Luka Modric.
Najbardziej wyrównana grupa ze wszystkich tegorocznych. Na Stade Gerland Olympique Lyon podejmuje Schalke, a na Estadio da Luz w Lizbonie Benfica zmierzy się z Hapoelem Tel-Aviv. Lyon słabo rozpoczął sezon. Jedna wygrana w 5. spotkaniach ulokowała ich na 16. miejscu w tabeli. Schalke wzmocnione przed sezoniem między innymi Raulem czy Huntelaarem gra jeszcze gorzej i obecnie wraz z Wolfsburgiem i Stuttgartem zamyka ligową stawkę! Les Gones mimo, że z Schalke nie grali dotąd o stawkę ani razu, to mają dobry bilans spotkań z niemieckimi ekipami. W 10 takich starciach sześciokrotnie schodzili z kompletem punktów, przy trzech porażkach. Schalke na francuskich boiskach grało dotychczas tylko raz - ulegli oni Nancy 1:3. Lyon będzie musiało sobie radzić bez kontuzjowanego Aly'ego Cissokho. Schalke wystąpi za to bez Christopha Metzeldera i Atsuto Uchidy.

GRUPA C

Już w pierwszej kolejce dojdzie do wewnątrz brytyjskiego pojedynku. Na Old Trafford United podejmuje Rangersów. Czerwone Diabły zajmują w lidze 3. miejsce, ale do prowadzącej Chelsea tracą już 4 oczka. Nie może być jednak inaczej, skoro remisują wygrany mecz - w spotkaniu z Evertonem stracili dwie bramki w doliczonym czasie gry! The Gers w lidze nie stracili jeszcze punktu, ale nie można porównywać szkockiej ligi do angielskiej. Poza tym forma dzisiejszych gości nie jest najlepsza - jedynym piłkarzem, który błyszczy formą jest napastnik Kenny Miller. Do składu gospodarzy wraca Rooney, który ze względów osobistych nie zagrał w ostatnim ligowym spotkaniu. W podstawowym składzie gospodarzy prawdopodobnie wybiegnie Tomasz Kuszczak. W drugim meczu tej grupy mistrz Turcji Bursaspor podejmie hiszpańską Valencię CF.

GRUPA D
Mistrz Hiszpani FC Barcelona podejmie na Camp Nou mistrza Grecji - Panathinaikos. Podopieczni Pepe Guardioli będą zmobilizowali w 200%, aby pokazać, że porażka z Herculesem to wypadek przy pracy. Będzie to już dwunaste starcie obu ekip w Katalonii. Jak na razie 10 takich spotkań wygrała Barca, a raz padł remis! Dzisiejszego wieczora również są zdecydowanym faworytem.

W Kopenhadze dojdzie do drugiego starcia w grupie D. Mistrzowie Danii podejmować będą Rubin Kazań. Gracze ze stolicy Danii po ośmiu kolejkach plasuje się na fotelu lidera, nie przegrywając jeszcze ani jednego spotkania. Rubin za to w ligowym zestawieniu jest na 2. miejscu, tracąc do prowadzącego Zenitu sześć punktów (przy rozegranych dwóch meczach więcej). W podstawowym składzie rosyjskiej ekipy kibice powinni ujrzeć Rafała Murawskiego.

Źródło: sport24.pl

poniedziałek, 13 września 2010

WIELKI POLSKI SPORTOWIEC - Gollob Tomasz


Choć speedway w naszym kraju to raczej niszowa dyscyplina sportu to od kilku lat jesteśmy potęgą światową w tym sporcie. Nasza liga jest najlepsza na świecie, u nas zarabia się najwięcej i u nas ścigają się najlepsi. Frekwencja na meczach żużlowych w Polsce jest dużo większa niż na piłce kopanej:). I najbardziej nie mogę znieść tego, że praktycznie żadne media oprócz TVP nawet nie informuje o wynikach ligi czy o wynikach w cyklu Grand Prix. A jest o czym informować. W mistrzostwach świata praktycznie od początku tegorocznego cyklu rządzą dwaj aktorzy Jarosław Hampel oraz Tomasz Gollob. I choć na dwa turnieje przed końcem Jarek złapał lekką zadyszkę o tyle Tomek Gollob rządzi i dzieli jak chce i gdzie chce. Nieprawdopodobny turniej w duńskim Vojens w wykonaniu naszego mistrza Tomasz, wygrał wszystkie swoje biegi pozostawiając w tyle asów światowego speedwaya. Zdobył wszystko co było do zdobycia w Danii (już drugi raz w tym roku wygrywa z kompletem zwycięstw biegowych). Tytuł Mistrza Świata należy się Tomkowi jak nikomu innemu, znakomity sezon w lidze, super w Grand Prix. Po sobotnim turnieju wszystko wskazuje na to, że tylko kataklizm może mu odebrać upragniony tytuł. Nad drugim w klasyfikacji Jasonem Crumpem ma 19 pkt. przewagi i raczej nikt już mu tego w tym sezonie nie zabierze. Gratuluje Tomek.

Klasyfikacja generalna:
1. Tomasz Gollob (Polska) 15+3+6 (3,3,3,3,3)
2. Kenneth Bjerre (Dania) 10+3+4 (2,2,2,2,2)
3. Jason Crump (Australia) 11+2+2 (1,2,3,3,2)
4. Nicki Pedersen (Dania) 10+2+0 (2,2,3,0,3)
5. Chris Holder (Australia) 9+1 (3,3,0,1,2)
6. Andreas Jonsson (Szwecja) 8+1 (2,2,2,1,1)
7. Jarosław Hampel (Polska) 11 (2,3,2,1,3)
8. Magnus Zetterström (Szwecja) 8 (1,1,3,3,0)
9. Hans Andersen (Dania) 7 (0,3,2,2,0)
10. Niels Kristian Iversen (Dania) 6 (3,0,1,2,0)
11. Rune Holta (Polska) 6 (u/w,0,1,2,3)
12. Greg Hancock (USA) 6 (3,1,0,1,1)
13. Fredrik Lindgren (Szwecja) 5 (u/w,0,0,3,2)
14. Chris Harris (Wielka Brytania) 4 (1,1,1,0,1)
15. Tai Woffinden (Wielka Brytania) 2 (1,0,1,0,u/w)
16. Davey Watt (Australia) 1 (0,1,0,0,u/w)
17. Nicolai Klindt (Dania) 0 ()
18. Patrick Hougaard (Dania) 0 ()

Bieg po biegu:
Bieg 1: Hancock, Hampel, Harris, Andersen
Bieg 2: Holder, Jonsson, Crump, Watt
Bieg 3: Gollob, Pedersen, Zetterström, Lindgren (u/w)
Bieg 4: Iversen, Bjerre, Woffinden, Holta (u/w)
Bieg 5: Gollob, Crump, Harris, Woffinden
Bieg 6: Andersen, Pedersen, Watt, Holta
Bieg 7: Hampel, Jonsson, Zetterström, Iversen
Bieg 8: Holder, Bjerre, Hancock, Lindgren
Bieg 9: Zetterström, Bjerre, Harris, Watt
Bieg 10: Crump, Andersen, Iversen, Lindgren
Bieg 11: Gollob, Hampel, Holta, Holder
Bieg 12: Pedersen, Jonsson, Woffinden, Hancock
Bieg 13: Lindgren, Holta, Jonsson, Harris
Bieg 14: Zetterström, Andersen, Holder, Woffinden
Bieg 15: Crump, Bjerre, Hampel, Pedersen
Bieg 16: Gollob, Iversen, Hancock, Watt
Bieg 17: Pedersen, Holder, Harris, Iversen
Bieg 18: Gollob, Bjerre, Jonsson, Andersen
Bieg 19: Hampel, Lindgren, Watt (u/w), Woffinden (u/w)
Bieg 20: Holta, Crump, Hancock, Zetterström
I Półfinał: Gollob, Pedersen, Holder, Zetterström
II Półfinał: Bjerre, Crump, Jonsson, Hampel (d)
Finał: Gollob, Bjerre, Crump, Pedersen